Chorwacja na motocyklu wyjazd 2005r
Sezon 2005 nalezal do bardzo udanych. Po pierwsze zmiana motocykla na nowe Suzuki GSX1400, po drugie kilka dluzszych tras, miedzy innymi wyjazd nad morze oraz na 50-lecie Yamahy, a po trzecie wyjazd na wakacje. Choc planowany byl wyjazd na Mazury, gdzie jeszcze mnie nie bylo, to pogoda (oraz namowa madrych ludzi) przekonala mnie do wyjazdu na poludnie. I tak oto podejmujac decyzje w ciagu kilku dni postanowilismy pojechac do Chorwacji.
Rano pobudka o 5 rano, bo wyjazd zaplanowany byl na 6, no ale za oknem... pada i pada, mocniej, slabiej, ale pada i mokro. Mowiac krotko to nie jest pogoda na moto... Decyzja jednak zapada i wyjezdzamy. Obowiazkowe przeciwdeszczowki i heja na granice. Aha, dzien wczesniej okazalo sie, ze moj paszport sie skonczyl w maju, wiec liczymy tylko na moc dowodu osobistego.
I tak oto radosnie w strugach deszczu dojezdzamy do Pragi. Tankujemy i jedziemy. Deszcz nie odpuszcza tematu i caly czas nas moczy. Przed granica z Austria dajemy za wygrana, znajdujemy kwatere i na pierwszy dzien juz wystarczy. Ponad 380 km w strugach deszczu - planowalismy przynajmniej dwa razy tyle zrobic pierwszego dnia, ale pogoda niweczy plany. Niedobrze. Bedziemy musieli to nadrobic kolejnego dnia. Przez noc suszymy mokre ubranka suszarka do wlosow.
Rano wszystko jest suche, ale... dalej pada. Jedziemy dalej majac nadzieje, ze gdzies, zaraz przestanie. No i przestaje padac - w Linz. Powoli wszystko zaczyna nabierac kolorow. Droga jakos szybciej mija, wskazowka predkosciomierza idzie coraz wyzej. Mijamy Klagenfurt, wjezdzamy na przelecz Loibl (1369 m), gdzie widoczki calkiem fajne, mijamy granice i jestesmy w Slowenii. Slowenia robi na nas bardzo dobre wrazenie. Momentami jest jeszcze ladniejsza niz Austria. Sporo zameczkow na wzgorzach, czas ktory nieublaganie mija pcha nas dalej do przodu. Na dworze sie juz sciemnia, przed nami rysuje sie piekny zachod slonca i w takim krajobrazie dojezdzamy do granicy Chorwackiej. Jestesmy w lekkim stresie bo Chorwacja nie jest w UE wiec moze sie okazac ze nie zostane wpuszczony do tego pieknego kraju. Chwila strachu i... przekraczamy granice na dowod osobisty. Hura. Jestesmy w Chorwacji. Tego dnia nawijamy ponad 700 km. Czuc zmeczenie. Musimy znalezc jeszcze nocleg. Okazuje sie, ze nie jest to takie latwe w szczycie sezonu. Wszystkie kwatery juz pozajmowane. Dojezdzamy na wyspe Krk do miejscowosci Maliniska, okolo polnocy wbijamy sie do hotelu, strasznego, prawie jak z horroru, z recepcjonista totalnie nie rozumiejacym, co sie do niego mowi. Po 15 minutach dostajemy pokoj. W srodku jakies karaluchy, czas sie zatrzymal jakies 20 lat temu. Oby do rana.
Pogoda juz poludniowa - ciepelko, super klimacik, Adriatyk. Dzisiaj musimy znalezc tylko miejsce na kolejne noclegi. Zwiedzamy szybko Krk. Po drodze mala przygoda z dziadkiem, ktory oferuje nam super apartament za 15 Euro. Jedziemy za jego stara zielona Zastawa w glab wyspy i ukazuje sie nam straszny widok. Walacy sie domek, zolta wanna, skrzypiaca kanapa, stara bezzebna babcia. Co prawda cena spada do 5 Euro, ale mowimy ze sie zastanowimy i uciekamy czym predzej. Opuszczamy wyspe i zatrzymujemy sie w Crikvenicy. Tutaj zostajemy do konca. Znajdujemy fajny apartament z widoczkiem na morze. Poezja. Slonko, plaza, morze, lenistwo, wylaczony telefon. Kolejne dni maja podobny scenariusz. A czas plynie nieublaganie.
Nie chce nam sie wracac, ale musimy. Chorwacja zegna nas deszczem, ktory towarzyszy nam znowu przez Slowenie, Austrie, az prawie pod granice z Czechami. Nocleg mamy w tym samym hotelu, co poprzednio w Czeskim Krumlovie. Nastepnego dnia zwiedzamy bardzo malownicze miasteczko i zamek... Niespodzianka czeka nas przy motocyklu gdzie miejscowa Straz Miejska zalozyla nam blokade na tarcze. Wszystko idzie sprawnie i niedrogo – koszt strzezonego parkingu, tak sie pocieszamy. Droga powrotna mija dosc spokojnie choc znowu od Pragi towarzyszy nam deszcz – nie rusza nas juz to tak bardzo, bo przywyklismy do tego. Dojezdzamy poznym wieczorem.
Co tu duzo mowic... wyjazd i trasa zycia. Polecam!!!
Daniel Razny
:: zobacz wszystkie reportaże ::






















